Miejsca Życie

Życie z koroną na głowie

 Koronawirus tu, tam, pod stołem, u sąsiada, w wiadomościach, w Chinach, Włoszech, Iranie, Mrówkach Małych, przy drodze, w Żabce, nad rzeką. Jak tu żyć normalnie? Rozwijać się? Iść do przodu? Nie zamartwiać się na każdym kroku i nie stresować się każdym wyjściem na podwórko czy spotkaniem z innym przechodniem na chodniku? Dziś trochę o tym, jak udaje mi się funkcjonować w takich dosyć nietypowych czasach.

 Po pierwsze, 

udało mi się na szczęście tuż przed wielkim koronowym booom w Polsce zakończyć kurs Python. Zdałem wszystkie egzaminy, zaliczyłem projekt końcowy. Następnym krokiem jest przygotowanie dobrego CV, do rozmów kwalifikacyjnych i zacznie się prawdziwe życie, którego nie mogę się doczekać. Pierwsza praca i rozpoczęcie prawdziwego rozwijania się już w bardzo sprecyzowanym kierunku

 Po drugie,

wyjrzałem za okno patrząc z innej perspektywy niż wcześniej. Puste ulice nie wzbudzały we mnie smutku ani przerażenia. Kraków stał się przyjemniejszym miastem niż kiedykolwiek wcześniej. Powietrze – czyste jak nigdy, woda w Wiśle – prawie przezroczysta, ludzie – uśmiechnięci, nie spieszący się, działający spokojnie. Prócz paru pierwszych dni i w sklepach zapanował porządek, jaki do tej pory spotkałem tylko bywając gdzieś na prowincji w Austrii, gdzie ludzie nie robią zakupów tak często. W sumie mam wrażenie, że ten czas jest wytchnieniem dla natury, która w jakimś tam stopniu będzie w stanie się zregenerować.

 Po trzecie,

życie statystykami, nie ma sensu. Każdy znajdzie coś dla siebie. Jedna osoba zobaczy ile jest ofiar, inna jak to ma się w stosunku do innych chorób, dlatego nie warto się stresować, ktoś inny, że umierają starsi, ktoś powie, że to jeden wielki spisek. Ile ludzi tyle teorii, a im bardziej się ktoś w temat w kręca tym bardziej traci sam w tym głowę i zaczyna wszystko układać pod swoje myślenie. Dlatego staram się stać z boku, być świadomym sytuacji, ale przy tym staram się cieszyć życiem jak wcześniej i nie zaprzestawać działania ze względu na te wszystkie wydarzenia. Mam wrażenie, że dużo osób tłumaczy się w ten sposób ze swojej niechęci do robienia czegokolwiek. Przypomina się mi w tym momencie scena z filmu ‘Sokół z masłem orzechowym’, w którym bohater po ucieczce z ośrodka opieki nagle stara się usprawiedliwić towarzyszowi mówiąc, że ma zespół downa, na co ten reaguje w bardzo ciekawy sposób, ale to już zobaczcie sami.

 Po czwarte,

jest to super czas dany dla rodziny i moim zdaniem bynajmniej nie po to by tworzyć wspólnie atmosferę końca świata, tylko do wspólnych rozmów, gier, spacerów (oczywiście tam gdzie nie ma tłumów). Spędziłem dziś kolejny super dzień leżąc powyżej naszej wsi na łące i grając w kalambury i inne głupoty. Bardzo ważny czas, dzięki któremu można się do siebie zbliżyć w rodzinie jak nigdy wcześniej. Jak najbardziej polecam wyłączyć TVN24, TVP INFO czy cokolwiek, innego, a zamiast tego udowodnić reszcie rodzinki, dlaczego to właśnie was powinni nazywać mistrzami rummikuba, Catana, czy jakiejkolwiek innej gry.

Polecam nie zmarnować tak dobrego, spokojnego czasu danego nam w prezencie.

PS: Przepraszam za spóźnienie, ale jak sami widzicie – dużo się dzieje 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ