Życie

Współcześni Zorro

 Dzisiaj, spóźniony o tydzień, za co bardzo przepraszam, artykuł. Będzie trochę o tym co mnie bardzo ostatnimi czasy intryguje. Jak to jest z tymi maseczkami? Trzeba, nie trzeba, pomagają, czy nie, gdziekolwiek nie poszukamy napotkamy na zupełnie sprzeczne ze sobą opinie. W tym całym zamieszaniu bardzo mnie bawią dziwne sytuacje, na które napotykamy się teraz co krok, a kiedyś nie bylibyśmy w stanie sobie ich wyobrazić.

 Wiele razy wchodząc do sklepu widziałem ludzi upominanych za to, że nie noszą maseczki, nie zasłaniają nosa i jak to bardzo wszystkim zagraża w takim ścisku. I okej. Rozumiem to podejście. Zabawnie zaczyna się robić w momencie kiedy przechodzisz do sklepu obok i kupując ser słyszysz od pani sprzedawczyni, że mógłbym chociaż zdjąć tą maseczkę, bo nic nie słyszy. Obróciłem się w lewo, prawo, plakat na plakacie głoszący jak to bardzo tu wszyscy przestrzegają reguł i jakie będą kary, więc grzecznie przepraszam i nie zdjąłem jej aż do wyjścia ze sklepu. Czy są już tacy, którzy przed wejściem do jakiejś przestrzeni publicznej wiedzą, czy mają zasłonić twarz przy wejściu, czy można odpuścić sobie nos, a może lepiej wejść nie zasłaniając twarzy? Można to uznać za swego rodzaju supermoc. Może nie jest to umiejętność latania, podróży w czasie, ale można to spokojnie podciągnąć pod współczesną wersję czytania w myślach.

 Kolejna moim zdaniem abstrakcyjna sytuacja, która zawsze wbijała mi ćwieka na długie godziny, to ludzie którzy chodzą w maseczkach nie zakrywając nosa na ulicy. Trochę tego nie rozumiem. Jeżeli ktoś już chce mieć zakrytą twarz w miejscach, gdzie nie jest to nakazane, z własnej woli – dlaczego zostawia nos odkryty? Nie jest to trochę oszukiwanie samego siebie? Słyszałem kilka razy argumenty typu, że nos wciąga powietrze tylko spod nas, a nie zbiera niczego z innej przestrzeni, poza tym nos doskonale filtruje wirusa i tak dalej. No ciekawe podejście, muszę przyznać.

 Siedzimy w tym wszystkim już od kilku miesięcy, a ja nie mam dalej pojęcia kto jest świrem, kto jest racjonalny, co jest głupotą, a co przejawem mądrości. Czekam nadal na wyklarowanie się z tego wszystkiego jakiejś takiej normy, za którą wszyscy będą podążali. Jestem ciekaw, czy będzie to coś bardziej w kierunku maski i butli z tlenem, wchodzenia wszędzie bez osłoniętej twarzy demonstrując swoje przekonania, czy może takie pół na pół, czyli chodzenie wszędzie z nosem na wierzchu filtrując nosem powietrze i dzięki temu niszcząc wirusa na całym świecie. Człowiek-nietoperz przeszedł do lamusa. Czas na dużo odważniejsze propozycje. Człowiek-odkurzacz. Człowiek-filtr. Hmmm. Nie brzmi to tak abstrakcyjnie, prawda? Poczekamy, zobaczymy!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ