Świecie pełnym nowych możliwości!

Żart

Jak co drugi poniedziałek zamiast konkretnego artykułu na jakiś ważny temat zapraszam do przeżycia ze mną kolejnych niezwykle ciekawych oraz zmieniających życie historii.

Po prawie miesiącu siedzenia w domu i w ogrodzie zostaliśmy wypuszczeni z powrotem na świat, dzięki czemu możemy zadbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Super opcja. Gdyby nie to, że można zauważyć całkiem ciekawe zjawisko, przynajmniej u nas na wsi.

Przede wszystkim ludzie nie ruszyli tłumnie z domu, w góry które są dosłownie za płotem, do lasu, nad rzekę – gdziekolwiek. Można teraz zauważyć pojedyncze osoby w młodszym wieku wracające szczęśliwe z pierwszą kupioną przez siebie paczką chipsów od dłuższego czasu, czy sąsiadów stojących przy płocie spierających się o niezwykle ważne sprawy. Wiem, że w miastach prawdopodobnie można zaobserwować teraz rekordową liczbę osób w parkach itp., ale o dziwo, przynajmniej nasza wieś, stara się wyłamać z tego schematu.

Zmniejszono też obostrzenia co do wychodzenia ze sklepu i to już akurat wywołało nie lada poruszenie. Samochodów jak było sporo, tak teraz jeżdżą nieprzerwanie w jednym kierunku – Biedronki. Ktoś, kto wpadł na pomysł wybudowania tego sklepu na tym zadupiu na bank dostał niemałą premię za taki wyczyn. Ludzie kupują jakby jutra nie było. Co z tego, że sklepy czynne były cały czas przez okres nakazu siedzenia w domach, teraz jest czas na zrobienie kolejnych zapasów. Po ilości wynoszonych przez ludzi produktów można stwierdzić na spokojnie, że cukru, pieczywa i oczywiście głównego bohatera tych czasów – papieru toaletowego, raczej już tutaj nie znajdziemy. Zastanawiam się szczerze skąd takie poruszenie, skoro podobno nasze swobody zostaną zwiększone, więcej rzeczy otwieranych, a nie zamykanych. Jak wysilałem się, żeby ogarnąć dlaczego ludzie zachowywali się w ten sposób przed całą sytuacją z COVID-19 i rzeczywiście, można było się jakoś wytłumaczyć z podjętych działań, ale teraz? Czy ma się wydarzyć jeszcze coś?

Ja w tym wszystkim chciałem tylko i wyłącznie przejechać się na rowerze. Nic więcej, w maseczce wdychając cudowny wieczorny smog miałem zamiar pokonać około 16 kilometrów. Mało. Miało być przyjemnie. Ale przecież to by było zbyt proste, szczególnie w moim wypadku, nieprawdaż? Całą drogę wiatr wiał prosto we mnie w taki sposób, że większość drogi mimo jazdy około 30km/h czułem się jakbym stał w miejscu. I do tego wspaniali kierowcy, którzy w większości wyglądali jakby wsiadali za kółko pierwszy raz od iluś lat. Przejechać skrzyżowanie bez samochodu, który postara się wymusić pierwszeństwo? Zapomnij, przecież stu letni passat jest wystarczająco szybki, żeby wykonać ten manewr bezpiecznie i nie spychać cię na środek drogi. Pani poprawiająca usta pomadką widzi, że wyprzedzasz pijanego pana na rowerze. I oczywiście wielki powrót kierowców typu – ja nie zdążę?!

I tak oto minął mój pierwszy dzień nowego etapu. Aż się boję co się wydarzy jutro, bo mam zamiar znowu się przejechać.

Kategorie: Życie

0 Komentarzy

Dodaj komentarz