Końmann

Sobota rano. Piękne słońce. Ciepło. Lekki wiaterek. Dzień jak marzenie. Wyspany, po super śniadaniu zabierałem się do działania i wtedy nagle – pojawiła się prośba. I teraz żeby było jasne – to nie jest tak, że nie lubię pomagać, chodzi o rodzaj działania jaki musiałem podjąć. Musiałem opuścić mieszkanie, ale Czytaj dalej…