Ostatnim razem jak spotkałem Jaśka rzucił mi wyzwanie w szachy. Nuda. Tak myślałem. Z początku niezbyt przychylnie, nie znając dokładnie wszystkich zasad, wykonałem pierwsze ruchy i wtedy zrozumiałem.

 Szachy to jest gra idealna. Można być słabym graczem, jak ja teraz, lepszym, jak każdy inny kto zna szachy, czy kimkolwiek innym by cieszyć się tą grą. A dlaczego uważam, że szachy to gra perfekcyjna? Ma bardzo proste zasady, poruszanie się figur można ogarnąć w momencie, wystarczy wiedzieć, że pionek po dojściu na przeciwną stronę planszy może zostać wymieniony na dowolną figurę i może jeszcze dwie, góra trzy zasady dotyczące roszad. Kolejnym powodem, przez który tak uważam, jest to, że to jedyna gra jaką znam w której nie istnieje coś takiego jak szczęście. Nie ma żadnego elementu losowego. Jedyne co ma wpływ to albo inteligentne, mądre zagranie, albo głupota któregoś z graczy. Błędy są niewybaczalne. Jedno złe posunięcie w złą stronę, pominięcie małego szczegółu i cała obrona się sypie.

 Nie sądziłem nigdy, że ponad godzinna gra w której przez głupie błędy w końcówce doprowadziłem do remisu zamiast prostej wygranej sprawi mi tyle satysfakcji. Rozmyślanie nad każdym kolejnym ruchem, jego konsekwencjami, kto kogo kryje, ilukrotnie, co myśli przeciwnik? Czy jak zastawię pułapkę to zauważy ją czy wpadnie w sidła? A może pomyli gońca z pionkiem (co przy naszych szachach nie jest takie trudne jak się wydaje) i zagwarantuje ci łatwe bicie królówki?

 Grając na chess24 z początkowej ilości 1500 punktów w szybkim tempie spadłem do bardzo niskiej puli 800, ale powoli zaczynam się wybijać w górę. Bardzo powoli. okazało się, że a tym poziomie trafiają się ludzie, którzy popełniają gorsze błędy ode mnie, co mnie nieco zszokowało. Jeżeli chcecie poprawić sobie humor – zajrzyjcie tutaj https://chess24.com/en/profile/franeksaww i pośmiejcie się z tego co wyczyniam.

 Polecam wszystkim, choćby spróbować swoich sił i zobaczyć jak to jest grać w grę w której nie decyduje los a jedynie zdolność przewidywania ruchów i mądre posunięcia. Jedyne czym mogę się pochwalić na ten moment, to trzy zwycięstwa na trzy mecze w bratobójczym pojedynku, ale jestem przekonany, że cały czas pracuje nad tym, żeby następnym razem się mocno odegrać!

 Widzimy się na szachownicy!


0 Komentarzy

Dodaj komentarz