Życie

Rozmowa, która dużo zmieniła

Wczoraj miałem okazję wysłuchać niesamowitej rozmowy. Rozmowy, która pozwoliła mi zrozumieć lepiej to jak działam, która pokazała mi jak dużo w postrzeganiu firmy może zmienić jej właściciel oraz rozmowy, podczas której pierwszy raz w życiu miałem poczucie, że gość jest tak bardzo podobny do mnie.

Był to podcast Macieja Filipkowskiego (Zaprojektuj Swoje Życie), którego gościem był Michał Sadowski. Założyciel firmy Brand24, która zajmuje się monitoringiem internetu i pomaga m. in. firmom jeszcze lepiej reagować na to co się o nich mówi oraz znacznie szybciej rozwiązywać ewentualne kryzysy.

Jednak to nie jego firma jest najważniejsza w tym tekście. Dla mnie, najważniejszy jest sam Michał. 

Co daje mi energię?

Zacznę od najważniejszego. Od tego, co od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju. Wręcz wykańczało i co udało mi się wreszcie nazwać po przesłuchaniu tej rozmowy. Mianowicie, ludzie na pytanie „co daje ci energię” odpowiadają często: pomaganie ludziom, zarabianie pieniędzy, praca z ludźmi czy tworzenie nowych rzeczy. Są to oczywiście dobre odpowiedzi, ale ja sam od dłuższego czasu na pytanie co daje mi energię na siłę próbowałem wpisać się w którąś z nich. 

Michał Sadkowski na pytanie „co daje ci energię”, odpowiedział jednak „bycie docenianym przez otoczenie”. Dla wielu może to nic nie znaczyć, ale to zdanie odwróciło mój świat o 180 stopni. Nagle, uświadomiłem sobie, że przyznanie się do tego, że kopa do działania daje często dobre słowo od innych, wcale nie jest powodem do wstydu. Że nie jest oznaką słabości. Poczułem, że moje narastające nerwy i stresy związane z pracą i projektami w które jestem zaangażowany często biorą się właśnie z tego, że nie słyszę tego głupiego „dobra robota” czy „robisz fajne rzeczy Jasiek”.

I żeby była jasność. Nie chodzi o popadanie w samozadowolenie. Chodzi o fakt, że w moim przypadku, co dla wielu może być ciężkie do zrozumienia, kopa do działania, daje właśnie docenienie tego co robię przez innych. Nie mam wtedy reakcji „ok, to już można odpalić kompa, pograć sobie i odpuścić”, w moim przypadku reakcja jest bliższa tej „ok, to co dalej? Jak możemy to zrobić jeszcze lepiej?”. 

Dzięki Michale za pokazanie, że energię do działania możemy czerpać także z zewnątrz, a nie tylko nakręcając się samemu. Fajnie, że nie jestem z tym sam 🙂

Mówienie wprost jest zawsze w cenie

To co mi bardzo zaimponowało w Michale, a to co niestety jest coraz częściej „towarem deficytowym” to fakt, że nie boi się on mówić jak jest. Ba! Nawet źle czuje się z zachowywaniem czegoś dla siebie, wiedząc, że otaczający go ludzie woleliby znać prawdę. Doskonale widać to na przykładzie trudnej sytuacji, która wyniknęła po zablokowaniu przez Facebooka części funkcjonalności jakie daje narzędzie Brand24. Michał jako szef firmy, mimo, że wiele osób mówiło, że to nie do końca dobre rozwiązanie, że może wpłynąć na wycenę spółki i mieć poważne konsekwencje, postanowił nagrać wideo i dokładnie opowiedzieć jaka jest sytuacja i na czym stoi firma. 

Takie podejście mam wrażenie jest coraz rzadziej spotykane w świecie gdzie liczy się coraz mniej bycie po prostu fair wobec ludzi, którzy wspierają, inwestują czy korzystają z naszego narzędzia, a liczy się bardziej czysta kalkulacja pt. „Co mi się bardziej opłaci”.

Doskonale wpisuje się to także w moje podejście, które zakłada mówienie prawdy. Czasem po fakcie tego żałuję, jeszcze częściej mam przez to kłopoty, ale od zawsze ceniłem sobie dzielenie się nią i brak kalkulowania i tworzenia alternatywnej rzeczywistości, dzięki, której ktoś będzie „spokojniejszy” nie znając prawdy.

Inwestycja mimo spadków

I ostatnia rzecz, dzięki której już wiem co będzie moją kolejną inwestycją na giełdzie. Michał jest osobą, która przekonała mnie do zainwestowania w jego firmę totalnie bez żadnej opowieści o tym jak wspaniałe tworzy narzędzie, jaki ma udział w rynku i jakie perspektywy na rozwój na świecie. To co mnie przekonało do tego co robi i dało spokój w związku z tą inwestycją większy niż najbezpieczniejsze obligacje to fakt, jakimi wartościami kieruje się właściciel Brand24 w życiu.

Rodzina, która jest ponad wszystko, a powrót do niej i spędzenie w rodzinnej atmosferze wieczoru jest tym na co czeka cały dzień. Wiara w swój biznes, otaczanie się mądrymi ludźmi i świadomość, że to oni często stanowią o sukcesie przedsięwzięcia, a kończąc na tym, że nie jest jednym z tych właścicieli, który mimo sukcesu pojawienia się na giełdzie, nie wykorzystał tej okazji, żeby się szybko wzbogacić i podnieść kilkukrotnie swoją pensję (jak sam wspomina, jest jednym z najmniej zarabiających prezesów spółek giełdowych).

Życzyłbym sobie jak najwięcej takich prezesów, którzy podczas mniej niż godzinnej rozmowy, byliby w stanie w takim stopniu mnie do siebie przekonać, uwiarygodnić się w moich oczach, a przy okazji sprawić, że moje życie choć w małej jego części się zmieni 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ