Z racji tego, że wczoraj usłyszałem od mojej siostry słowa: „Jasiek, do ciebie to jest się trudniej dodzwonić niż do Wojtka Herry”, dzisiaj będzie o telefonach. Nie o ich rodzajach, osiągach i cenach, ale o rozmawianiu przez nie.

Nie każdy musi wiedzieć kim jest tajemniczy pan Wojtek, ale chciałbym, żebyście wiedzieli, że nienawidzę rozmawiać przez telefon. Kojarzycie takie memy pod tytułem „co robię, gdy trzeba się uczyć do sesji”? U mnie wygląda to tak w przypadku rozmów przez telefon. Co się takiego stało na łączeniu moich szarych komórek, że z rozmową w „realu” nie mam problemu, a na myśl o gadaniu przez telefon humor mi siada jak gołąb na pomniku?

Nie mam pojęcia, a dzisiejszy tekst chciałbym zadedykować wszystkim, którzy uwielbiają gadać przez telefon. Wszystkim tym, którzy zamiast „napiszę maila” lub „podeślę SMSem”, mówią „będę dzwonił niebawem”. Kochani, są ludzie, którzy:

  • zamiast odebrać telefon, wysyłają SMS o treści „Proszę o wiadomość”
  • dzwoniąc do kogoś, niemal modlą się o to, żebyś nie odebrał

Naprawdę. I co ciekawe, prosząc o wiadomość, faktycznie proszą o WIADOMOŚĆ, a nie mają na myśli „jestem zajęty, zadzwoń za kilka chwil”. 

Jest powód dla którego wolę napisać maila lub wysłać sms. I to samo w drugą stronę. Jaki? 

Wyobraź sobie, że masz sprawę do kolegi z pracy. Chodzi o jakąś drobnostkę. Ot, weźmy, że potrzebujesz numeru do Gienka. Teraz prześledźmy dwie możliwości.

Pierwsza – rozmowa telefoniczna:

  • Halo
  • Cześć
  • No hej hej Radek, dzwonię do Ciebie w takiej sprawie, czy mógłbyś mi podać numer do Gienka?
  • Czekaj zaraz sprawdzę czy mam. A coś się stało?
  • Nie nie, nic nic. Mam do niego taką małą prośbę, bo zostawiłem coś u niego w samochodzie jak wracaliśmy z mazur.
  • Oooo, byliście na mazurach?! Jak było, opowiadaj!
  • Bla bla bla…

Czas: ok. 5-nieskończoność

Druga – sms:

JA: Cześć, masz może numer do Gienka?

RADEK: Jasne, 123 456 789

JA: Dzięki

Czas: ok. 1 minuta

Powód jest chyba jasny i wcale nie wynika z tego, że o wakacjach to ja wolę pogadać przy piwku, a nie przez telefon. Powodem jest STRATA CZASU. To co możemy załatwić w minutę, zajmuje nam 15 minut. Najbardziej śmieszą mnie słowa „zadzwonię, będzie szybciej”. W 90% przypadków nie będzie szybciej. Choć zgodzę się z tym, że może wcale nie być łatwiej. Jasne jest przecież, że łatwiej jest zadzwonić i pieprzyć przez 10 minut trzy po trzy, niż usiąść i spróbować ubrać to co chcę powiedzieć w słowa. Ja jednak uważam, że jest to bardzo cenna umiejętność i świat byłby prostszy. 

Drugim powodem jest fakt, że zazwyczaj osoba dzwoniąca z jakąś sprawą dzwoni w sytuacji dla niej komfortowej. Czyli? Na przykład „cześć Jasiek, właśnie wsiadłem do samochodu i pomyślałem, że to dobry pomysł, żeby zadzwonić”. Czy to nie zwiastuje rozmowy na pół dnia? Albo: „cześć, właśnie wyszedłem na spacer i mam CHWILE, żeby pogadać”. Dobra dobra, mnie nie oszukasz tą chwilą… Czy nie możecie moi drodzy telefoniarze dzwonić np. z tekstem „cześć, mam sekundę, bo właśnie mnie policja zwija na komendę, numer do Gienka to….!”. Prawda, że o niebo lepiej? 🙂

I pytanie na koniec: co jest fajnego w gadaniu przez telefon? Jeżeli znasz na to pytanie odpowiedź to będę wdzięczny za komentarz!

Podsumowując, jeżeli masz do mnie jakąś sprawę, pisz, pisz i jeszcze raz pisz. Nigdy nie dzwoń 🙂


0 Komentarzy

Dodaj komentarz