Mój brat to prawdziwy mężczyzna. Na prawdę. Kiedy miałbym wybrać kto jest bardziej męski Sylvester Stallone czy właśnie Jasiek, to bez wahania powiedziałbym Jasiek. Kiedyś byłem mały i głupi, ale na szczęście około dwa lata temu byłem świadkiem najbardziej honorowego i dojrzałego zachowania jakie w życiu widziałem.

Nierówne szanse

Oczywiście chodzi tu o rywalizację między nami w przeróżnych grach. To zawsze wzbudzało emocje, nieraz większe niż by się chciało. To był urok tego wszystkiego. Ta walka do końca, nikt nikomu nie odpuszczał, byliśmy nieugięci. Ja miałem tego pecha, że jestem cztery lata młodszy, przez co moje młodsze lata dostawałem we wszystko za każdym razem, więc starałem się wygrać w kategorii “sprowokuję brata”, która zazwyczaj kończyła się wspólną rozmową z rodzicami o naszym strasznym, beznadziejnym zachowaniu, ale mimo wszystko coś na tym ugrywałem, bo zawsze padał argument mówiący o tym, że Janek jest starszy, że powinien nad sobą panować i nie dać się wkurzyć młodszemu bratu. Graliśmy wtedy w Deluxe Ski Jumping, czy jakieś różne gry, tego pokroju.

Prawda jest też taka, że kiedy nie graliśmy przeciwko sobie dogadywaliśmy się świetnie. Uwielbiałem patrzeć jak mój starszy brat rozbudowuje stację narciarską w Ski Resort Tycoon II, Football Manager 2007, czy jak gra w starą już FIFĘ 06. Być może było to spowodowane tym, że ja nie miałem swojego komputera, szczerze nie pamiętam, ale spędzałem całe godziny siedząc w ciszy koło niego żeby nie przeszkadzać i podziwiając jak to wszystko działa.

Pasja do czytania

Przy tym całym graniu ciekawe było to, że czytaliśmy dwa razy więcej czasu niż graliśmy, chyba, że rodzice gdzieś pojechali. Mieliśmy prostą ciekawą zasadę, godzina czytania = pół godziny grania. Działało. Potrafiliśmy siedzieć mnóstwo czasu czytając ciekawsze, i nudniejsze książki tylko po to, by potem przez nieco dłuższy czas wchłonąć się całkiem w wirtualny świat. To był naprawdę szalony czas. Poza czasem spędzonym na podwórku, czyli większością wolnego czasu, tylko czytaliśmy i graliśmy na przemian. To samo tyczyło się oglądania telewizji, dlatego czasem zamiast patrzeć jak Janek gra, czekałem na to co wymyśli pomysłowy Dobromir, żeby rozwiązać jakiś problem, co znowu dziwnego zrobią Bolek i Lolek, albo czekałem aż skończy się bajka Przygody kota Filemona, która była tak nudna, że po dziś dzień zastanawiałem się, dlaczego w ogóle pokazywali ją na MiniMini.

Pierwszy komputer

Ale wróćmy do tematu bycia prawdziwym mężczyzną. Podrosłem, odłożyłem kieszonkowe, trochę zarobiłem i kupiłem swój pierwszy laptop. Nie jakiś niezwykły, bo jedna z tańszych wersji Sony Vaio, ale był. I FIFA na nim działała. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Janek nie mówił już na mnie młody, zaczęliśmy się duper dogadywać, jak równy z równym, bo nie byłem już takim małym, nieco głupim braciszkiem tylko zostałem bratem. Dzięki temu zostałem uprawniony do wspólnej rywalizacji w symulator piłki nożnej, co muszę przyznać bardzo mi się podobało. Początkowo dostawałem wielkie baty w każdym meczu, ale po jakimś czasie, gdy oswoiłem się z mechaniką gry było coraz lepiej. Czasem udało mi się nie przegrać, raz na dłuższy czas odnieść wymęczone zwycięstwo po tym jak oddałem jeden strzał a Janek coś koło 30, nie wspominając o posiadaniu piłki. Ale w odbiorach byłem dobry.

Po jakimś tam czasie poziom gry się wyrównał. Każdy mecz był inny, można było wysoko wygrać, przegrać, ale też zremisować 0-0 po bardzo nudnym i zaciętym meczu. W końcu wpadliśmy na pomysł, że będziemy losować zespoły do 3 razy i gramy, zapisując wyniki, lub czasem zapominając, co doprowadzało do wielu napięć i sporów kto z kim ile wygrał, sprawdzając kto okazał się lepszy któregoś dnia.

Przełamanie

Graliśmy tak przez długi czas, parę miesięcy, co się widzieliśmy siadaliśmy wieczorem gadaliśmy i rywalizowaliśmy, co sprawiało nam wiele frajdy. Aż nadszedł pewien dzień. Ten dzień. Wszystko mi wychodziło, wygrałem chyba wszystkie mecze, ale nie jestem pewien, nie chcę skłamać, szczególnie, że Janek przeczyta na pewno ten artykuł i wspomni o jakimś swoim jednym zwycięstwie czy dwóch z tamtego dnia. Nie zmienia, to faktu, że moim zdaniem przegrał wszystkie. Podczas któregoś z meczy po nie strzelonej sytuacji sam na sam John nie wytrzymał i wykręcił swojego pada i to nie byle jak. Zrobił tak zwaną pokrzywę swojemu kontrolerowi i oczywiście ten przestał dobrze działać. Byłem w wielkim szoku i nieco bojąc się o swój komputer stwierdziłem że może lepiej będzie nie grać. Troszkę się pospinaliśmy. Troszkę bardzo. Mój kochany brat stwierdził wtedy właśnie to, co jest tematem przewodnim tego artykułu. Według niego każdy prawdziwy mężczyzna tak normalnie reaguje na takie rzeczy w grach i właściwie, że jest z tego dumny. Nie zmieniło to faktu, że przez długi czas po tym wydarzeniu nie zagraliśmy w FIFĘ, chociaż potem wróciliśmy do tej gry ale po zmianie paru zasad. I po zakupie nowego pada, rzecz jasna.

Od tamtej pory kiedy widzę kogoś, kogo dużo osób uznaje za swój autorytet, twierdząc, że to jest ideał mężczyzny, na przykład Tom’a Cruise, Bruce’a Willisa, czy Brad’a Pitt’a zastanawiam się, czy w życiu rozwalili choć jeden kontroler. Dopóki się nie dowiem czy tak i nie dostanę na to dowodu, nie będą moimi idolami, chociaż mogą mieć jakieś tam predyspozycje.

Szacunkiem za to darzę wszystkich bohaterów z najróżniejszych faili, którzy grają w FIFĘ zniszczyli pady, czasem też komputery lub telewizory. Żałuję z całego serca, że nie ma ich więcej na świecie. Jaki świat byłby wtedy idealny! Dajcie znać czy wy, albo ktoś kogo znacie zasługuje na miano Prawdziwego Mężczyzny.

#zKontry

#zKontry to odniesienie się jednego z braci do tekstu napisanego przed drugiego z braci.

Od: Janek.

Do: Franek

Jeszcze pod koniec pierwszego akapitu miałem nadzieję, że mój kochany brat opisze sytuacje w której faktycznie stałem się w jego oczach mężczyzną. Teraz już wiem, że lepiej byłoby nie czytać tego tekstu do końca. Śmiechy śmiechami, ale panowanie nad emocjami towarzyszącymi naszym rozgrywkom w FIFE napewno nie jest moją mocną stroną.

Co nie zmienia faktu, że jestem lepszy i tamtego dnia nie wygrałeś wszystkich meczy 🙂


0 Komentarzy

Dodaj komentarz