Podczas oglądania kolejnego z meczów MŚ rugby w Japonii usłyszałem zdanie, które nie tylko siedzi mi w głowie prawie cały czas, ale i zmusza do ciekawych rozmyślań i obserwacji. Jeden z komentatorów jako ciekawostkę powiedział, że reprezentacja Nowej Zelanadii nie może korzystać z telefonów powyżej jakiegoś nałożonego limitu. I co ciekawe, nie dlatego, że rozpraszają zawodników, nikt nie olewa treningu, nie robi przerw, żeby odpisać – wszystko działa jak należy. Według sztabu medycznego tej drużyny te urządzenia mają wpływ na ograniczenie szerokiego pola widzenia i przestanie reagowania na różne szczegóły, które widzimy kątem oka. W przypadku tego sportu jest niezwykle istotne, żeby dobrze reagować na wydarzenia dookoła nas, dlatego jest to jak najbardziej odpowiednie podejście. Jest to prawdopodobnie czynnik, który daje drużynie All Blacks może nie gigantyczną, ale zawsze jakąś przewagę nad przeciwnikiem. Widzą więcej, szybciej reagują, nie przeoczą żadnego ważnego ruchu zawodników będących w sąsiedztwie.

 Następnego dnia jadąc na rowerze na studia zastanawiałem się nad tym, czy ma to tylko duże znaczenie na płaszczyźnie sportu zawodowego itp., czy jest też istotne dla nas w życiu codziennym, pracy, przemieszczaniu się, relacjach i tak dalej. I dosłownie chwilkę po tym zobaczyłem jak pani będąca czwartym z kolei samochodem czekającym na światłach stoi blokując cały pas i poirytowanych kierowców wpatrując się w ekran telefonu, nie słysząc nawet głośnych trąbnięć sąsiadów z innych pojazdów. Co ciekawe gdy tylko się ocknęła zdążyła przejechać jeszcze przez skrzyżowanie, zostawiając całą resztę samochodów na kolejnych parę dłuższych chwil czekania. Zaraz po tym innemu kierowcy udało się prawie mnie przejechać, gdy przechodziłem spokojnie przez pasy. Kraków to idealne miejsce żeby zobaczyć mam wrażenie skutki uzależnień od telefonów.

 Dzielę nieprzyjemne spowodowane przez to wydarzenia na dwa typy:

  • ktoś nie podnosi wzroku znad telefonu co doprowadza do zazwyczaj niebezpiecznych lub nieciekawych sytuacji
  • ktoś patrzy – a nie widzi, co również może być niebezpieczne, ale zazwyczaj jest po prostu irytujące.

 Z drugim typem często możemy spotkać się jadąc rowerówką, czy spacerując po mieście. Chodzi o tych, którzy widzą nas jadących na rowerze i wchodzących pod koła, przez co musimy szybko i nerwowo reagować. Ludzi, którzy wchodzą pod koła pojazdom na pasach bynajmniej nie z winy kierowców. No i wisienka na torcie – ludzi spacerujących po mieście w taki sposób, że zawsze wpadną na nas, stoją w miejscu gdzie blokują ruch i tak dalej. Mam wrażenie, że nie jest to spowodowane wyłączającym się myśleniem. Obraziłbym wtedy na prawdę sporą część tego jakże pięknego miasta. Moim zdaniem jest to właśnie efekt nadmiernego korzystania z telefonów, które zawsze mamy pod ręką, gotowe do użycia. Nie wiem czy otępiają nam wzrok, pogarszają go, czy w jakiś sposób działają na mózg i powodują, że nie zwracamy uwagi na różne rzeczy, które widzimy.

 Wiem po sobie, że kiedy sam korzystam z niego zbyt dużo, funkcjonuję potem nieco wolniej, ospale. W momencie kiedy rano nie mam czasu na telefon i potem ruszam w trasę na rowerze, pokonują ją pewnie, widząc wszystko dookoła, przemykając między przechodniami i innymi rowerami bardzo bezpiecznie i swobodnie. Mam tak wyostrzoną uwagę, że jestem w stanie zauważyć, który przechodzień, kierowca, czy rowerzysta jest w stanie popełnić błąd, czy zrobić głupi ruch na który ja muszę uważać. I o dziwo sprawdza się. Kierowcy czasem zajeżdzają drogę, rowerzysta zaczyna jechać slalomem w momencie kiedy go wyprzedzamy, czy starsza pani z wózkiem na zakupy, wejdzie na rowerówkę i postanowi że to nią dokończy swój spacer do najbliższego spożywczaka. I jestem na to gotowy, potrafię zareagować tak, że nawet nie pamiętam większości z takich sytuacji. Wszystko zmienia się, gdy naoglądam się czegoś, pogram za długo na wykładzie, czy cokolwiek podobnego i potem muszę wracać do domu. Jadę nie tyle niebezpiecznie, ale mniej pewnie, nie widzę tyle co wcześniej, nie reaguję tak szybko.

 Psychologiem, lekarzem – nie jestem. Znać się na ludzkim ciele – nie znam. Ale mam takie wewnętrzne przeczucie, że to, przed czym starają się uchronić sportowcy, dotyczy także nas i to w dużo większym stopniu niż nam się wydaje. Staram się to zmienić w swojej codzienności i korzystać z telefonu mniej, jeżeli już coś oglądam to najlepiej, żeby to był telewizor lub komputer, a nie jakiś mały ekran, trochę więcej ruchu, takie tam drobne zmiany.

Wszystko po to, żeby przez całe życie nie być lunatykiem.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz