Rozrywka

Nowa fucha


Żyjemy w niesamowitym świecie. Żeby skontaktować się ze znajomą która pare sekund wysłała zdjęcie swojego jedzenia z drugiego końca świata wystarczy chwila moment. Możemy w ułamku sekundy podzielić się ze światem jak bardzo się nie upiliśmy, w jakiej restauracji nie jesteśmy, czy jak mocno trzymamy wieżę w Pizie, dzięki czemu nadal się nie zawaliła. Możemy wstać rano pomyśleć sobie hmmm… Muszę pomóc tym ludziom, którzy non stop stoją tam i trzymają piękny zabytek chroniąc go przed zniszczeniem! Wsiadamy do samochodu, powkurzamy się na te dramatyczne korki, weźmiemy pierwszy samolot i już wieczorem możemy siedzieć w jakiejś restauracji z dziewczyną, przy winie, świętując sukces.

Technologia pozwala na niesamowite rzeczy. Internet, samochody elektryczne, mega wysokie budynki, szybkie pociągi, cukier w torebkach – to wszystko powoduje, że możemy coraz więcej, coraz szybciej, coraz lepiej.

To wszystko zmusiło mnie do przemyśleń dlaczego w takich czasach wracam do domu, i wieczorem siadam przed komputerem i zamieniam się w kierowcę ciężarówki po to, by następną godzinę słuchać radia i naciskać strzałki. Czasem włączam wycieraczki lub światła. Nie włączam wiedźmina, gdzie oprawa graficzna, fabuła, muzyka itp. przenoszą nas w zupełnie inny niesamowity świat. Nie zostaję bohaterem który jest ostatnią nadzieją ludzkości i ratuje cały świat przed złymi kosmitami. Nie mówiąc już o rozwoju gier VR, które całkiem potrafią nas przenieść w inną rzeczywistość.

A więc odstawiam wszystko na bok by odpalić Euro Truck Simulator 2 i przewieźć ultra ważny ładunek z ciekłym gazem z Linz do Grimsby, czyli na odległość około 1500 kilometrów. Cała trasa jest niezwykle monotonna, chyba że policja przyłapie nas na przekroczeniu prędkości. Zawsze możemy też w kogoś wjechać, ale to się nie opłaca bo nie dość że mandat to pracodawca zmniejszy wynagrodzenie. Komu to potrzebne? Inna sprawa, że raz na jakiś czas jakiś kierowca idiota stara się przypuścić atak kamikaze na nasz ładunek wykonując jakiś nieprzemyślany manewr i to jest ten ułamek sekundy kiedy możemy się wykazać. I potem 500 kolejnych kilometrów prawie cały czas autostradą. Nudne strasznie. Monotonne. Co w tym takiego jest, że zamiast wszystkich innych możliwych rozgrywek sięgamy po ETS2? Z tego co wiem w Polsce ta gra cieszy się szczególną popularnością i przyznam wciąż nie mogę dociec dlaczego. Nie znam osoby, która mówiłaby, że całe życie marzyła o zostaniu kierowcą ciężarówki, w przeciwieństwie do chęci zostania żołnierzem, bohaterem, milionerem i tak dalej. Skąd bierze się takie, można powiedzieć, pragnienie normalności. Żadnych wybuchów, cudów, grafiki wyprzedzającej czasy – spokój, kilka drzew z boku zamiast lasu, radio, regulacja siedzenia (nie mam nadal bladego pojęcia po co właściwie ta opcja jest w tej grze) i nasza ciężarówka, która mijana przez wszystkich powoli zmierza do celu.

I tak oto ostatnimi czasy kiedy tylko możemy z bratem siedzimy w dużym pokoju naprzeciwko siebie i każdy jedziemy swoim kierunku, rozwijając firmę na swój własny sposób, co czasem prowokuje śmieszne wymiany zdań na temat jednego bądź drugiego podejścia. Niedawno wprowadziliśmy też nowość – słuchanie zamiast radia jakiegoś podcastu lub książki, dzięki czemu nie ka się poczucia marnowania tego czasu, a wręcz staje się wartościowy.

Każdego zachęcam do spróbowania tej rozrywki. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Czy wam się spodoba? Nie wiem, ale jako pierwszy z dodatków na waszym miejscu wybrałbym Skandynawię. Te wszystkie porty i górskie drogi! Aż się nie mogę doczekać aż spędzę tam kolejne godziny starając się nie zasnąć w czasie trasy i dojechać bezpiecznie do celu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ