Przez ostatnie wakacje udało mi się zobaczyć całkiem spory kawałek Europy, odwiedzając opustoszałą i spokojną islandię, bajkowy Wiedeń, czy ładny i klimatyczny Amsterdam. Przebywając jednak przez jakiś czas odkryłem, że te miejsca w dużym stopniu mnie irytują. I właśnie wtedy zauważyłem, że nie lubię ludzi. W  sensie tłumów. Kiedy idąc główną, szeroką ulicą w stolicy Holandii nie ma prawie szans iść koło siebie, a widać jedynie zawieszone wysoko szyldy sklepów i kawiarenek, zaczynam tracić humor. Mam ochotę jak najszybciej opuścić takie miejsce i pojechać gdzieś daleko stąd. Będąc w takiej sytuacji trzeba cały czas patrzeć, czy ktoś robi sobie zdjęcie, czy ktoś na hulajnodze nie próbuje przejechać paru przechodniów dla zabawy, albo czy po prostu ktoś inny nie patrzy i jesteśmy narażeni na zderzenie. Do tego jesteśmy obijani z każdej strony, przez wyprzedzających nas spieszących się turystów, sami też obijamy tych wolniejszych, którzy irytują nas idąc gromadą przez środek i utrudniając ruch.

 Na szczęście w każdej chwili można pójść do muzeum, kawiarni, pojechać metrem i odpocząć od tego zamieszania. Zart. Nie można. W muzeum możemy poczekać 10 minut w kolejce przed obrazem “Wieża Babel” Petera Breugla, ponieważ grupka chińczyków stoi już tam od dłuższego czasu w słuchawkach i słucha muzealnego przewodnika, który na pewno wymaga obserwację różnych dzieł sztuki przez długi czas wpatrując się w nie z odległości paru centymetrów. No i jeszcze tylko seria zdjęć pod każdym możliwym kontem, z ramą, bez ramy, z opisem, bez, z mamą, z mamą i z córką, z tatą, i tak dalej. To jednak byli Japończycy.

 I właśnie po części to zainspirowało mnie do tego jak radzić sobie z taką sytuacją. Od teraz staram się rozpoznawać narodowości różne i przyznawać punkty w różnych dziwnych kategoriach. Parę przykładów. W kategorii pozowanie i fotografia ze 101 punktami na 100 możliwych zwyciężyli właśnie wspomniani wyżej mieszkańcy wysp z Azji. Nie sposób czasem nie zatrzymać się i z otwartą buzią nie patrzeć w jakich pozycjach są w stanie robić zdjęcia i z jaką łatwością na nich pozują. Mrugniesz okiem  – ominęły cię właśnie conajmniej trzy różne miejsca i pozy w których robili zdjęcia.

 W kategorii kraju  którym ludzie chcą się pozabijać najbardziej wygrywają Włosi, którzy chyba nie wiedzą co to znaczy mówić normalnym tonem, już zapominając o szepcie. Najlepiej do swoich krzyków dołożyć wymachiwanie rękami we wszystkie strony których spacerując z mizernym skutkiem staramy się uniknąć.

 I jakoś tak wolę spędzić wakacje w spokojnym miasteczku, nie walcząc o każdy metr kwadratowy dla siebie z wycieczką z Czech. Jakoś mnie tak to męczy. No nie lubię ludzi :/

Kategorie: Życie

0 Komentarzy

Dodaj komentarz