Niech nie zmyli cię drogi czytelniku, ten nieco śmieszny tytuł. Sprawa jest dużo bardziej poważna. Dziś będzie tak bardziej kulinarnie, z tematem nawyków w tle.

Każdy z was pewnie czytał nie raz, jaką siłę mają nawyki. O tym jak ważne jest wypracowanie ich w sobie. Każdy pewnie spotkał się z różnymi instrukcjami jak taki nawyk w sobie wyrobić. Od najczęstszego „powtarzaj codziennie przez 30 dni, a wejdzie ci to w nawyk”, po bardziej skomplikowane „możesz być nieregularny, ale ważne, żebyś się nagradzał”. Tak, ten drugi pomysł za bardzo śmierdzi mi tematem tresowania psów…

Moja historia jest jeszcze bardziej zawiła. Próbowałem już wszelkich aplikacji pomagających wyrobić sobie nawyk czytania czy picia wody. Próbowałem stosować się do rad tych najznakomitszych ludzi od zarządzania własnym czasem takich jak Tim Ferris. Aż w końcu, jakieś dwa lata temu wpadłem na ten film:

Na początku nawet nie wiedziałem jak dużo zmienił on w moim życiu. Mianowicie autor (swoją drogą znakomity facet, z jeszcze lepszym zmysłem do tworzenia filmów) w filmie przedstawia swój dzień pod kątem jedzenia. I tak jak kotlety mielone z marchewką, czy kanapki z jajkiem na dłużej w moim jadłospisie się nie przyjęły, tak z pozoru niepozorna owsianka zmieniła moje życie na dobre.

Powiecie pewnie „troszkę przesadzasz z tym, że owsianka zmieniła Twoje życie”. I tak i nie. A napewno nie od razu to poczułem. Uświadomiłem sobie to dopiero jakiś kilka miesięcy temu, kiedy musiałem wyjechać z domu i nie miałem możliwości jedzenia owsianki na śniadanie. Wiecie jak dużo się zmieniło? Bez owsianki, po normalnym śniadaniu, nagle okazało się, że głodny robię się znacznie szybciej, że „coś” w moim dniu się już od rana nie układa. Dobrze pewnie znacie to uczucie, kiedy dzień się dopiero zaczyna, a wy wiecie, że już będzie źle. Takie samo uczucie towarzyszyło mi bez owsianki. Dla wielu śmieszne, dla mnie nawyk jakim jest jedzenie owsianki codziennie rano, jest niezwykle ważnym nawykiem.

Mam jeszcze jedną niespodziankę dla was. Pewnie sporo z was myślało, że piszę o takiej owsiance jaką większość ludzi wcina codziennie na śniadanie. Jednak nic bardzo mylnego. Owsianka Jaśka, to prawdziwe dzieło sztuki.

Jak przygotować?

  1. Do dużej miski wsypać 10-14 łyżek stołowych płatków owsianych (ilość zależy od tego, kiedy przewiduję kolejny posiłek) i garść rodzynek (koniecznie w tym miejscu, żeby zdążyły namoknąć!). Zalać wszystko wrzącą wodą, ale tak, żeby nie pływało – ma się zrobić papka a nie zupa.
  2. Kiedy płatki namokną wkładamy rozdrobnionego banana (lub dwa :D) i wszystko ze sobą mieszamy.
  3. Dodajemy łyżkę lub dwie masła orzechowego (moje ulubione to masło orzechowe ze 100% orzechów arachidowych firmy Krukam – polecam!). Ponownie mieszamy.
  4. Na koniec kruszymy jedną kostkę gorzkiej czekolady (ja – czekolada gorzka z lidla 81%, genialna!). I ponownie wszystko mieszamy.

Jeżeli poczujemy, że konsystencja jest zbyt mało wodnista to koniecznie dolejmy odrobinkę wody. Voila!

Jeżeli jeszcze nie jesteście do końca pewni, czy mówię prawdę, to sprzedam jeszcze jedną ciekawostkę. Od dłuższego czasu pakowanie na wszystkie wyjazdy zaczynam nie od bielizny czy podkoszulek, a od upewnienia się, że mam ze sobą płatki, czekoladę i masło orzechowe. A pozytywne efekty (głownie brak złego humoru) odczuwam nie tylko ja, ale przede wszystkim ludzie z którymi spędzam czas 😀

Kategorie: Kuchnia

0 Komentarzy

Dodaj komentarz