Sobota rano. Piękne słońce. Ciepło. Lekki wiaterek. Dzień jak marzenie. Wyspany, po super śniadaniu zabierałem się do działania i wtedy nagle – pojawiła się prośba. I teraz żeby było jasne – to nie jest tak, że nie lubię pomagać, chodzi o rodzaj działania jaki musiałem podjąć. Musiałem opuścić mieszkanie, ale właściwie na to się cieszyłem – trochę ruchu i świeżego powietrza – zawsze super. Ale tu chodziło o coś więcej. Otóż…

Zakup pomadki w Rossmanie.

I ja wiem, większość z was może to uwielbiać, chodzić między półkami i szukać ulubionej szminki w odpowiednim kolorze, niezbyt czerwonym, ale też nie przechodzącym w pomarańcz, ale też niezbyt ciemne, bo to źle wygląda. I dlatego nienawidzę tego miejsca.

Mój humor zazwyczaj zostaje mocno sponiewierany już wcześniej w trakcie przejścia z dworca autobusowego oraz dworzec kolejowy. Ilość osób idących jak taran przed siebie i z milionem siatek i walizek z rękach skutecznie wybił mi z głowy cel mojej podróży ale na swoje nieszczęście przypomniałem sobie o nim, gdy wprost zostałem wepchnięty do sklepu. Rossmann. Już na starcie wpadłem na stoisko z super kozackimi pastami do zębów zapobiegających krwawieniu z dziąseł. Spotkałem się wzrokiem z panem, który siedział za ladą i miał podobnie sfrustrowaną minę jak ja w całej tej sytuacji. Szybko przebiegłem w głąb sklepu, myśląc, że tam będzie lepiej. Nie. Ilość dziewczyn skaczących od jednej promocji z 5 złotych na 4.98 przerosła moje wszelkie wyobrażenia.

Szukałem, szukałem i szukałem tej jednej jedynej idealnej pomadki w trakcie wysłuchując cudowne opowieści o tym który kremik na co najlepszy, kto czym się goli, myje, nawilża, który papier najlepszy, szczotka dla psa i tak dalej. Ale udało się i znalazłem to co chciałem. Właściwie nie do końca. W sumie to jednak nie to co chciałem. Widocznie godzina 15 w tym sklepie jest nieco zbyt późna na zakup tak pożądanego produktu. Została ostatnia sztuka w najgorszym z zapachów, a przynajmniej tak słyszałem.

A tak serio chciałem zwrócić dziś uwagę na premierę nowego sezonu Formuły 1 na Netflixie, który jest must to watch dla wszystkich którzy uwielbiają ten sport, lubią lub nienawidzą. Warto się przygotować przed nadchodzącym sezonem, bo to już 12 marca!

Czołem!

PS: Ross z niemieckiego koń 😀


0 Komentarzy

Dodaj komentarz