Jakiś czas temu miałem okazję przesłuchać pewnego odcinka podcastu, który poświęcony był produkcji ubrań oraz szeroko pojętej branży modowej w kontekście zanieczyszczenia środowiska.

Nowe podejście do zakupów ciuchów

Oprócz wielu ciekawych rzeczy, takich jak to, że jeszcze kilka lat temu w sklepach były tylko cztery kolekcje ubrań rocznie, a dzisiaj niektóre sieciówki potrafią mieć ich kilkanaście (!), usłyszałem bardzo ciekawe podejście do kupowania ubrań.

Mianowicie, ludzie często nie wyobrażają sobie wydać na podkoszulek 150 zł, bo uważają, że nie jest on warty takiej ceny (dopóki cena spowodowana jest jednym z modnych znaczków, faktycznie nie jest tego wart!). Ci sami ludzie potrafią wydać kilka stów na sukienkę lub marynarkę, której użyją kilka razy w swoim życiu. 

Czy w trosce o środowisko nie jest dobrym dealem kupienie koszulki z ekologicznej bawełny lub materiałów z recyklingu za 150 zł i chodzenie w niej przez 7 lat (miałem napisać 10, ale niech będzie siedem…) średnio raz w tygodniu, co daje nam ponad 364 „użyć”, czyli ok. 40 groszy za „użycie”?

Rozumiecie? Ludzie często uważają, że na koszulce trzeba oszczędzić. Że jak koszulka to najlepiej za 19,99, ale nie zastanawiają się co kryje się za każdą z koszulek.

Ogromne zanieczyszczenie środowiska

Miałem okazję z młodzieżą, którą pracuję sporo rozmawiać ostatnio o ekologii. Większość w tym temacie porusza kwestię produkcji mięsa. Nikt nie wspomniał niestety o produkcji koszulek, która odpowiedzialna jest za 10% wszystkich zanieczyszczeń (to 2 miejsce zaraz za przemysłem naftowym!), które powstają przy produkowaniu i sprzedaży ponad 2 000 000 000 koszulek rocznie! Jakby tego było dość, jedna koszulka = 2 700 litrów wody!

U mnie podcast i powyższy film doprowadził do głębszych refleksji dotyczących tego w co się ubieram. Nie jestem typem człowieka, który często kupuje i lubi zakupy, ale jak już przychodziło co do czego to faktycznie – nie zastanawiałem się nigdy nad tym jaki wpływ na środowisko ma to co kupuję i noszę. Nie zastanawiał mnie fakt, że w szafie mam 50 koszulek z czego chodzę w 7.

Czas na zmiany

Postanowiłem to zmienić. W myśl zasady, że w 20% ubrań z szafy chodzę 80% czasu, zrobiłem w niej gruntowny porządek. Ubrania, których nie noszę oddałem. Nie wyrzuciłem, co podobno robi większość firm odzieżowych, przez co ogromnie zanieczyszcza środowisko, bo nie ma jeszcze do końca opracowanych sposobów na recykling tych wszystkich ubrań, które powstają przy okazji n-tych kolekcji w roku…

To już był dla mnie duży krok w kierunku bardziej odpowiedzialnej „mody”. Największa jednak zmiana podejścia nastąpiła wraz z zamówieniem pierwszej koszulki Patagonii. Teraz wiem, co czują ludzie wydający ponad stówę na koszulki tych wszystkich Polo Ralph Lauren czy Tommy Hilfiger. Oni to jednak robią dla znaczka, w moim przypadku zadecydowała odpowiedzialność, ilość wody zużywana do produkcji i materiały z których zrobiony jest podkoszulek. A koniec końców wytrzymałość, bo marka Patagonia uważana jest za markę niezwykle wytrzymałą, w którą ubierają się ludzie na na sezon, a na lata.

Podsumowanie

Zachęcam was, żebyście również spojrzeli na swoją szafę. Zdecydowali w czym chodzicie, oddali do obiegu nie używane ciuchy, a po kolejnych zakupach zamiast być sfrustrowanym, że koszulka po jednym praniu jest rozmiar mniejszą, żeby skończyły się jakimś ciuchem na lata (nawet jakby nie miał być eko sreko itd).


0 Komentarzy

Dodaj komentarz