Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale od dawna interesowałem się pieniędzmi. Zazwyczaj moje zainteresowanie objawiało się tylko chęcią zarobienia więcej i kupienia sobie czegoś fajnego. Raz to był baton, raz drożdżówka, później gdy roslem to i moje wydatki były coraz bardziej wyrafinowane. Pierwsza MP4, laptop, a zaraz później iPhone. Pomysły na wydatki pojawiały się coraz szybciej, jednak na całe szczęście ja także robiłem się coraz starszy, a dzięki temu i mądrzejszy. 

Artykuł ukaże się w listopadowym numerze Magazynu KREDA.

Zmiana myślenia 

Myślenie „najpierw pierwszy milion, później małżeństwo”, które swoją droga doprowadzało moich rodziców do rozpaczy, nie ze względu na chęć szybkiego ożenku syna, a filozofię jaka się w życiu kierowałem, zamieniłem na „pieniądze nie sprawiają, że jesteś szczęśliwy, ale kontrolowanie swoich finansów już tak”.  Zmiana myślenia zeszła się u mnie z bardzo poważnym zainteresowaniem się giełda papierów wartościowych, inwestowaniem i przedsiębiorczością. Zaczęło do mnie docierać, że swoją przygodę na rynku finansowym faktycznie można zacząć od małych kwot, nie jest to przywilej najbogatszych. I w tym momencie nastąpił przełom. Zamiast wymyślać kolejne wydatki zacząłem kombinować co zrobić, żebym mógł co miesiąc odłożyć pewna kwotę na inwestycje. Może się to wydać smiesznie proste, ale chłopak, który potrafił przepracować dwa miesiące tylko po to, żeby kupić sobie najnowszego iPhone postanowił zacząć oszczędzać. 

Najtrudniej jest zacząć 

Zacząłem od małych kwot. Od każdej zarobionej kwoty odkładałem 10% na konto oszczędnościowe (później maklerskie). Jednak prawdziwy przełom miał miejsce kiedy zacząłem mieszkać sam. Pojawiły się opłaty za wynajem, za media, na jedzenie (wiecie ile potrafi zjeść facet). Czasem trzeba tez coś wydać na mieście czy pójść do kina. Jak to wszystko ogarnąć? Kto miał okazje czytać już moje teksty w dziale „KREDA poleca” wie, że mój telefon nie służy tylko do dzwonienia i smsowania. Aplikacji mam od metra. Do nauki angielskiego, do podrozowania, do czytania, do słuchania i kupowania. A między nimi wszystkimi znajduje się największe moje odkrycie zeszłego roku. 

Kontomierz

Aplikacja Kontomierz. Nie jest to w żaden sposób wpis sponsorowany wiec nie musicie w tym momencie kończyć lektury mojego wpisu. Aplikacja ta pozwala dodawać każdy wydatek i grupować je według kategorii dzięki czemu nareszcie wiedziałem ile w danym miesiacu wydałem na przejazdy Traficarem, ile na kino, ile na jedzenie na mieście, a ile kasy pożerają wszelkie serwisy działające na zasadzie subskrypcji takie jak Netflix czy Spotify. 

Jednak nie dziele się z wami radą, że wystarczy wpisać swoje wydatki i zostawić wszystko w spokoju. To nie doprowadzi do żadnej zmiany. Najważniejsze jest to co zrobimy z danymi wpisywanym koniecznie regularnie do aplikacji. Ja nareszcie mam okazje zobaczyć ile wydałem w poprzednich miesiącach na jedzenie na mieście i wdrożyć rozwiązanie dzięki któremu możemy oszczędzić naprawdę dużo pieniędzy. Przykład? W lipcu na jedzenie na miescie wydałem załóżmy 500 zł. Wprowadzając zasadę, ze tygodniowo na mieście wydaje maksymalnie 80 zł na jedzenie (co i tak wydaje się sporo), możemy oszczędzić w skali miesiąca 180 zł. Prawda, że brzmi ciekawie? 

Na koniec jeszcze słowo dotyczące mojego korzystania z aplikacji kontomierz. Jest ona bardzo prosta i ma wersje przegladarkową (która preferuje). Wypracowałem sobie zasadę, że wydatki z całego tygodnia wprowadzam w niedziele wieczorem, otwierając historie transakcji w banku i przepisując wszystkie wydatki i przychody. Ogromnym ułatwieniem jest fakt, że nie używam gotówki, przez co mam pewność, że na koncie znajdę wszystkie transakcje. 

Zostawiam te kilka mam nadzieje inspirujących i ciekawych słów i mam nadzieję, że choć jedna osoba, która to przeczyta będzie szczęśliwsza wcale nie dlatego, że więcej zarabia, ale, że nareszcie będzie miała kontrole nad swoimi finansami. 


0 Komentarzy

Dodaj komentarz