Jak co roku o tej porze atmosfera zmienia się zupełnie. Właściwie to już tuż tuż po Wszystkich Świętych. Ludzie nie spieszą się bez celu, do pracy i tak dalej. Teraz wszyscy biegają w amoku po mieście w poszukiwaniu idealnego prezentu. Co ciekawe, zazwyczaj takie polowanie na drobnostki na mieście sprawia frajdę  przez pierwsze 5 minut, kiedy to schodzimy po schodach z 9 piętra bo sąsiad znowu zepsuł windę. No, może co wytrwalsi utrzymują dobry humor aż pod drzwi najbliższego sklepu czy galerii. Z miłego letargu pewnie wyrwie nas pierwsza osoba, której uda się nas staranować. Nie udało się? Poczekajcie na kogoś kto rozmawiając przez telefon uderzy w was wózkiem na zakupy, do tego denerwując się, że wchodzicie w drogę. Zaczęło się dobrze, ale już teraz powoli dochodzi do ciebie myśl ile jeszcze różnych prezentów potrzebujesz kupić. Gorzej. Dochodzisz do wniosku, że sam Empik nie starczy na ogarnięcie wszystkich. Na szczęście jesteś w galerii, dlatego koło siebie znajdziesz mnóstwo różnych sklepów w których szybciutko załatwisz co potrzebujesz. No, nie do końca. Jak razem z gromadą chodzących we wszystkie strony ludzi, którzy ewidentnie raz na jakiś czas zatrzymują się i dla żartu zatrzymują cały ruch, dotrzesz do sklepu obok po 15 minutach, będziesz marzył o wszystkim, byle teraz nie pchać się do regałów. Tutaj też nie będzie zbyt łatwo, bo wszyscy klienci z wypełnionymi prezentami siatkami, starają się dostać tam przed tobą. Spokojnie – jeszcze kilka sklepów i nie będziesz mógł narzekać na ich gabaryty które noszą, widząc swoje kubki,  koszulki, buty – wszystko to w dziesięciu innych siatkach.

 Przerwa. Tak. Udało ci się zdobyć 2/10 prezentów po które przyjechałeś. Może Mac? Będzie super – szybko, do syta. Genialny pomysł! Kolejka do kiosku przeraża cię tak, aż głód prawie przechodzi na sam widok, ale widzisz że przy kasie obok czekają tylko trzy osoby! To jest twój dzień. Brawo. Myślałeś że będzie tak łatwo? Nieee, to by było zbyt proste. Pierwsza z osób za wszelką cenę stara się wykorzystać kupon na jeden rodzaj kawy, ale dostać inną i jak się domyślasz nie udaje się jej przekonać śpiącego kasjera więc decyduje się na espresso. Jeszcze dwie osoby. A nie, jednak trzy, bo płatność kartą nie przeszła po raz piąty i przemiła pani zapłaci gotówką. Oczywiście nie ma drobnych. Po wyciągnięciu banknotu dwustuzłotowego sprzedawca prawie mdleje. No cóż, nie ma opcji – wydaje 195,49. Następny. Stop! Jakim cudem przed tobą cały czas stoją trzy osoby, mimo tego, że pani odeszła? Właściwe to nie zdążasz się obrócić a przed tobą stoi cała wycieczka szkolna razem z panem, który trzymał im miło miejsce. Dajmy na to, że po jakiejś godzinie czasu, parokrotnej zmianie stanowiska z przy kiosku na przy kasie, udaje ci się zjeść. Gratulacje!

 Zapchany na maksa wyruszasz na dalszy podbój galerii, planując trasę jak najlepiej. Masz już wszystko gdzieś. Udaje ci się staranować parę osób,najlepiej jak mają telefon w rękach, bo wtedy można coś odburknąć jeszcze, jacy to ludzie uzależnieni czy coś w ten deseń. Wchodzisz do kolejnych sklepów i przerażony widzisz, że nie ma tego czego szukasz, a o pomoc lepiej nie prosić, bo do każdej pani z obsługi stoi kolejka innych bardzo poirytowanych ludzi. Dochodzisz do wniosku, że może kupisz cokolwiek, co będzie w miarę ok. Hmmmm…. Gdzie można coś takiego kupić? Po chwili namysłu znajdujesz idealny sklep, który oczywiście jest po drugiej stronie galerii, na 3 piętrze. Zrezygnowany zawracasz i idziesz widząc wiele równie znużonych twarzy. A, jeszcze łazienka. Jak jesteś chłopakiem, jeszcze spoko. Dziewczyny – zapomnijcie o tym, chyba że lubicie spędzać w kolejce do toalety około pół godziny. Chyba, że jakaś pani trzyma trzyma miejsce w kolejce dla całej drużyny harcerek, które właśnie przesiadają się w drodze na obóz. 

 Po paru godzinach z prezentami wychodzisz z galerii zmęczony jak nigdy, ale zadowolony. Myślisz sobie, że te święta wcale nie są takie złe i właściwie je lubisz. Chwilę później zdejmujesz kurtkę, bo jednak trochę za gorąco. Ale tylko na parę minut, bo zaczął padać deszcz, a głupio tak przemoknąć. Biegniesz na tramwaj potykając się o siatki i zdążasz na ostatnią chwilę.

No i jakoś to tak wygląda co roku. Wiem, że można zamówić przez internet, ale nigdy nie mogę się do tego zebrać. Może za rok się uda?

Zostało jeszcze TYLKO kupić choinkę….

Kategorie: Życie

0 Komentarzy

Dodaj komentarz