Dobry wieczór!

Na początku roku podjąłem decyzję, że chciałbym nauczyć się jakiegoś języka. Nie takiego oklepanego, którego łatwo się nauczyć i którym dużo osób się posługuje, tylko unikatowego, nawet zanikającego.

Po paru minutach wiedziałem, że będzie to język islandzki, który jak się okazuje zostaje powoli wypierany przez angielski nawet w jego rodzimym kraju. Wygodniej jest przecież rozmawiać w sposób zrozumiały dla wszystkich sąsiadujących państw i licznie zjeżdżających się turystów.

Co ciekawe jest to mowa blisko staroangielskiemu, dzięki czemu, nie wiem czy to kiedykolwiek mi się przyda, ale można bez problemu odczytać większość starych dokumentów, oryginalnych tekstów kultury. Kto wie do czego może się to przydać?

ættarnafn

Pierwsze tygodnie nauki i muszę przyznać jest trudny. Bardzo. Tytuł tego fragmentu, jak pewnie wszyscy wiecie czyta się w przybliżeniu ahitarnapfne, a oznacza to nazwisko. Także podstawa.

Dzięki temu jednak nauka jest nie tylko wymagająca, ale i ekscytująca. Może się to wydawać głupie, ale przez nie tak łatwy dostęp do materiałów naukowych jak w przypadku hiszpańskiego, czy niemieckiego, trzeba spędzić sporo czasu na znalezieniu materiałów, z których można by korzystać i się doskonalić. A co udało mi się znaleźć?

  1. fiszki – 600 podstawowych słówek z wydawnictwa Edgard. Jest to poziom A1 oraz A2, także na początek idealnie, tylko jeszcze nie wiem co później, ponieważ innych w Polsce nie ma 🙁
  2. icelandiconline.com – strona internetowa stworzona przez University of Iceland, który chciał aby w łatwy i przyjemny sposób można było przyswoić ich język, niestety oprawa graficzna strony jest bardzo przyjemna, ale zadania nie są intuicyjne i od razu wymagają znajomości podstawowych słówek nie wprowadzając ich i nie tłumacząc, przez co na pewno z tą stroną zaprzyjaźnię się bardziej po samodzielnej nauce podstaw.
  3. Muzyka, filmy – prawie tak ważne jak sama nauka słówek i gramatyki jest również osłuchanie się z językiem i przyzwyczajenie. Pomaga mi to też w zapoznaniu się z kulturą Islandii, ich zwyczajami, slangiem, którego oczywiście nie rozumiem, ale to wszystko powoduje, że chcę poznać jeszcze więcej i mówić jeszcze lepiej, żeby zrozumieć więcej.

fyrirgefðu

Przy okazji tego wpisu chciałbym Was bardzo przeprosić. Może to być irytujące, nie ładne, czy po prostu uznane za bez sensu przez niektórych, ale muszę to zrobić.

Otóż od razu chciałbym zapowiedzieć, że we wszystkich prawdopodobnie przyszłych wpisach pojawią się jakieś wzmianki w tym języku. Nie chcę się popisywać wiedzą, czy udowadniać jaki to jestem niezwykły po napiszę „jutro” po Islandzku, tylko po prostu chcę się uczyć. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepiej przyswajam coś, gdy stosuję to w praktyce, nawet czasem gadając bez sensu do siebie, czy właśnie pisząc tutaj. Łatwiej mi wtedy zapamiętać nowe słowa, wymowę, czy pisownię.

Ciekawe potem może być też przejrzenie artykułów z całego roku 2019, ponieważ nie będę wpisywał tu skopiowanych zdań z Google tłumacza, tylko umieszczę to co wiem nowego, jakieś nowe zdanie, wyrażenie. Dzięki temu tak samo Wy jak i ja będziemy w stanie zobaczyć czy przez cały ten czas udało mi się zrobić jakiś postęp.

að kynnast

 Poznać.

 Zorza polarna.

 Droga 61 z Isafjordur do Holmavik.

 Wodospady.

 Gejzery.

 Wulkany.

 Mógłbym jeszcze wypisywać i wypisywać z parę godzin wszystko, co chciałbym zobaczyć kiedy uda mi się, jak mam nadzieję, pojechać tam na rowerze i przejechać całą Islandię dookoła. Taki mam cel.

I mam nadzieję, że prowadzenie tego bloga mnie do tego zmobilizuje i pomoże spełnić te marzenia.

Sjáumst á tveimur vikum!

Kategorie: MiejscaNauka

0 Komentarzy

Dodaj komentarz