W poniedziałek, w ramach pracowania poza mieszkaniem, wybrałem się do Fitagain Cafe. Nie znałem wcześniej tego miejsca, ale słyszałem o nim wiele dobrego. Głosy, że „nie ma zbyt dużo ludzi”, „fajne ciche miejsce blisko rynku” nie zostały zagłuszone ani jednym słowem krytyki. Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić to!

Wybrałem się na miejsce wieczorem, koło godziny 19. Kawiarnia znajduje się kilka kroków od Rynku Głównego w Krakowie, a dokładnie przy ulicy Szczepańskiej 7. W środku zastałem garstkę osób pochłoniętych swoimi sprawami i uśmiechniętą Panią, która ochoczo przystąpiła do przedstawienia mi oferty kaw. 

A ja zrobiłem psikus! Kupiłem gorącą czekoladę. Cena? 14,90. Nie pijam jej zazwyczaj, ale jakoś mnie tak naszło. Jeżeli chodzi o smak, to przeciętnie. Zwykła gorąca czekolada z kupą bitej śmietany i kawałkami całkiem smacznej czekolady na wierzchu. Jedyny plus – było jej dużo, wiec zakup w sam raz na dłuższe posiedzenie. 

Jeżeli chodzi o miejsce do pracy to Fitagain nie przypadnie do gustu osobom chcącym się skupić na zadaniu. Głośna muzyka w klimatach radiowych nie pomagała mi się skupić na pisaniu, a włożenie słuchawek i próby jej zagłuszenia sprawiły, że stać mnie było jedynie na tępe spojrzenie przez okno wychodzące na ulice. Wiecie – ten trans jak z festiwalu techno w Holandii. 

Moje oceny? Dosyć surowe, ale cóż – nie na pudrowaniu rzeczywistości życie polega!

Wnętrze: 7/10

Muzyka: 2/10

Ceny: 4/10

Ocena ogólna: 4/10