No naprawdę nie rozumiem.

Nie lubię oglądać seriali. Dla mnie trwa to wszystko za długo, za dużo odcinków, sezonów. Jak już mam coś zobaczyć wolę wybrać film, który trwa o wiele krócej i w ciągu góra dwóch godzin dowiem się wszystkiego co istotne o bohaterach i będę zachwycał się prawie nieustanną akcją. Obszerne wprowadzanie bohaterów, kontemplowanie każdej sceny przez długi czas nie miało nigdy dla mnie sensu.

Do czasu. Do czasu aż raz na jakiś czas zachwycę się jakimś serialem. I co wtedy? Oglądam pierwszy sezon w bardzo krótkim czasie, najczęściej do trzech dni, jestem niezwykle podekscytowany akcją i wszystkim co się tam dzieje i nagle

PUFFFFF

Nie chce mi się zabierać za kolejny sezon. Nie wiem czemu. Wyjątkiem jest serial Sherlock, który gorąco polecam, ale w tym wypadku w sumie w trzech sezonach jest tylko 9 odcinków, więc nie wiem czy to się liczy. Bo na przykład Wikingowie, których oglądam od 5 lat, dwa miesiące temu skończyłem 3 sezon. I nie oglądam dalej. Czemu? Nie jestem w stanie sobie na to odpowiedzieć, choć bardzo bym chciał.

We wczorajszą niedzielę pobiłem niechlubny rekord. 8 odcinków jednego dnia, a konkretnie 4 sezon “Gry o tron”. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale cały dzień przeleciał mi przed oczami, a mi przez to nie udało się zrobić nic pożytecznego.  Dziś rano dokończyłem ostatnie epizody i od razu przeszła mi chęć na kolejne seanse.

Przerwa.

Mam ochotę poczytać, zagrać w coś, po nic nie robić. Przez długi czas. Miesiąc, dwa, może pół roku i dopiero wtedy wezmę się pewnie za kolejny sezon tego show. I jak dziś zauważyłem, że nie dotyczy to tylko seriali. Tak mam ze wszystkim. Jeżeli całe dnie przeżywając każde słowo audiobooka “Karaluch”, książki Jo Nesbo, to po jej skończeniu nie odczuwam żadnej przyjemności ze słuchania kolejnej. Potrzebuję przerwy od tego. Nie chcę, żeby coś grało mi w uszach przez następny czas. Dlatego zaczynam czytać zwykłą książkę, dosłownie wszędzie. Autobus, wykłady, przed spaniem, w łazience, gdziekolwiek tylko mogę. Gdy ją skończę – też potrzebuję przerwy.

Bardzo mnie rozbawiło to spostrzeżenie, ponieważ jestem mniej więcej w stanie zobaczyć w swojej codzienności taki cykl

serial

audiobook

trochę grania

książka

I tak w kółko.

Nie wiem czy to dobre, złe, czy normalne, czy jestem jakimś dziwakiem, ale tak już mam. I kiedy zauważyłem to od razu wiedziałem co teraz zrobić aby zająć wolny czas w jakiś przyjemny dla mnie sposób. I zadziałało.

PS: Wiem, że miało być o rugby, ale niestety ten artykuł musi  nieco poczekać, ponieważ cały ostatni czas poświęciłem na rozmyślanie nad tym jakże istotnym problemem 😀


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder