Jak wiecie, w zeszłym roku nie udało mi się zrealizować planu przeczytania 25 książek w rok. Ten rok jednak mnie pozytywnie zaskakuje, bo już w połowie stycznia, miałem „na koncie” przeczytane trzy książki! I to nie byle jakie książki, dlatego dzisiaj, chciałbym wam trochę o nich opowiedzieć.

Jak działa Google?

Pierwszą z nich jest książka, jak sama nazwa wskazuje, o Google. Każdy z nas zna tą firmę i większość z nas codziennie korzysta z jej usług. 

Lekturę rozpoczynałem sceptycznie i z nastawieniem, że będzie to kolejna z książek, które zostały wydane w miesiąc, i bardziej mające rolę reklamy, niż case study. Jednak nic bardziej mylnego!

„Jak działa Google?”, to książka napisana przez samych założycieli. Opisująca wszystkie etapy od pomysłu na zrobienie czegoś „w internecie” i dziwnych spotkaniach, na których nie za bardzo twórcy wiedzieli co w ogóle chcą zrobić, po ciekawe tajniki i smaczki działalności Google w teraźniejszości.

Jednak to co mnie najbardziej zainspirowało, to kultura. Kultura pracy w Googlu, w która w ogromnym skrócie i ograniczając się do elementów, które najbardziej mnie zaskoczyły:

  • Zakłada, że ludzie w pracy muszą na siebie wpadać, rozmawiać i nie być sami. Jedynym miejscem rozmowy nie może być bufet. To rozmowy i spotkania inspirują i pomagają tworzyć niesamowite nowe rozwiązania, i właśnie tak ma wyglądać codzienność w biurze
  • Bałagan. Otwartość na czasami bardzo brzydkie i tandetne projekty wiszące na ścianach, porozrzucane kartki w biurze czy inne szpargały. To wszystko tworzy twórczą atmosferę w pracy.
  • 20% czasu pracujesz nad własnym pomysłem. Dokładnie tak. Każdy googlers musi poświęcać część czasu w pracy nad projektem, który z założenia nie przynosi żadnej korzyści firmie (choć historia pokazała, że czasem takie pomysły przeradzały się w ogromne projekty)
  • Atmosfera, która sprawia, że po pracy i w weekendy na terenie firmy masz ochotę spędzać czas całymi rodzinami przy piwku i kiełbaskach
  • I wreszcie zasada, że lepiej wypuścić coś i to ulepszać, niż przez lata badać rynek, ulepszać, zastanawiać się i gdybać, a koniec końców wypuszczać coś, co przejdzie bez echa. Lepiej zaprezentować światu więcej projektów i z kilku zrezygnować i przyznać się do winy, niż całe życie chować się ze swoimi pomysłami!

Książka warta przeczytania. Po tej lekturze korzystanie z produktów Google już nigdy nie będzie takie samo!

5 dysfunkcji pracy zespołowej

Nieco bardziej ambitna książka napisana przez Patricka Lencioniego. Dlaczego jest wyjątkowa? Ponieważ wbrew poważnemu tytułowi, po którym można spodziewać się 300 stron drętwych i trudnych do zrozumienia o teorii prowadzenia zespołu, okazuje się niezwykłym doświadczeniem. 

Autor zamiast iść w naukowy ton, proponuje czytelnikowi case study na wymyślonej firmie i zespole.

Na podstawie ich perypetii omawia każdą z dysfunkcji, od razu niejako ją obrazując. Lepszej formy chyba nie mogłem sobie wyobrazić, bo po przeczytaniu książki w zasadzie czułem się nie tylko jakbym ją przeczytał, ale jakbym ukończył kilkugodzinny kurs z tym związany!

Polecam każdemu, który nie tylko zarządza zespołem, ale także może jest jego członkiem i chciałby wiedzieć jakie procesy utrudniają wspólną pracę i sprawiają, że nienawidzimy spotkań w pracy, nie mamy do siebie zaufania czy nie potrafimy wziąć odpowiedzialności za cele, które sobie wyznaczamy.

Karawana kryzysu

Trudna książka. O pomocy humanitarnej, ogromnym biznesie, który się na niej robi oraz patologiach, przekrętach, które są jej nieodzownym elementem.

Pozostawia czytelnika z głębszym zastanowieniem, czy wspierając organizacje charytatywne, wyrastające jak grzyby po deszczu przy okazji każdego dramatu, to wspieranie poszkodowanych, czy nakręcanie maszynki do zarabiania pieniędzy. Czy przekazywane pieniądze na pomoc w krajach objętych wojną, to pomoc, czy wydłużanie wojny i wspieranie walczących stron?

Książka z gatunku tych otwierających oczy i dających do myślenia.