Od zawsze z rezerwą podchodziłem do polskich produkcji filmowych. I choć lubiłem „stare” hity pokroju „Chłopaki nie płaczą”, to bardziej z uwagi na ten „smaczek”, który towarzyszy podczas ich oglądania, niż z uwagi na efekty specjalne, kadry i choćby efekty dźwiękowe.

Długo też nie mogłem się przekonać do polskich serialów. I choć pojawiały się takie perełki jak „Belfer” na C+ lub „Wataha” na HBO, to dopiero w tym roku przeżyłem prawdziwy szok.

Szok, bo z jednej strony od dłuższego czasu borykam się z dużą niechęcią do filmów i seriali. Wolę przeczytać dobrą książkę (a listę tych książek niezmiennie znajdziecie tutaj), wziąć udział w jakimś kursie lub pójść na spacer z psem czy wyskoczyć na rower, zamiast przesiadywać przed telewizorem.

Tym większy szok, że z tego „marazmu” filmowo – serialowego nie wyrwała mnie żadna amerykańska produkcja (no dobra, przyznam się, wyrwał mnie na dwa sezony serial o Formule 1 na Netflixie), ale były to dwa w 100% polskie seriale.

Na Netflixie.

Może kojarzycie: „W głębi lasu” (nie mylić z „W lesie dziś nie zaśnie nikt”) oraz „Znaki”.

Pierwszy, to serial opowiadający o wydarzeniach, które rozegrały się podczas wakacyjnego wyjazdu dla młodzieży. Gatunek? Oczywiście kryminał. Drugi, to również kryminał, tym razem o Górach Sowich i dziwnych wydarzeniach w małej miejscowości dochodzi do morderstwa.

Nie będę Wam dzisiaj streszczał fabuły. Chciałbym Was tylko zachęcić do powyższych seriali, i jeżeli w dalszym ciągu jesteście nieprzekonani (tak jak ja przez większość życia) do polskich propozycji serialowych, to jest kilka powodów dla, których warto spróbować.

  1. Oglądając serial kręcony w Polsce zupełnie inaczej można go przeżyć. Widz, utożsamia się jeszcze bardziej z postaciami (bo mówią w tym samym języku), obrazem (bo sceny kręcone są w miejscach, których nie trzeba sobie wyobrażać, a wystarczy skoczyć na dolnyśląsk lub mazury i poczuć jeszcze lepiej klimat) oraz z całą otoczką (wiesz, tablice rejestracyjne, miasta i wioski – wszystko to jakieś swojskie).
  2. Po serialach znaki wybrałem się na podróż po Polsce, a między innymi w okolice w których kręcone były ujęcia do „Znaków”. Taki serial to niezła reklama dla regionu, a odwiedziny na miejscu nie raz kończą się lekkim dreszczykiem na karku. Fajnie jest móc poczuć ten klimat na własnej skórze, zamiast wyobrażać sobie odleciany amerykański świat i próbować odnosić go do naszej rzeczywistości (a tak często robimy oglądając amerykańskie seriale czy filmy).
  3. O ile milej i z korzyścią dla fabuły usłyszeć solidne „Kurwa” zamiast nic dla nas polaków nie znaczące „Fuck”. Cały ten przekaz emocji idący za słowem „Spierdalaj” robi znacznie więcej dobrego w głowie widza, niż beznamiętne (choćby nie wiem jak groźnie wypowiedziane) „Fuck off”.

Spróbujcie dać szanse polskim serialom (szczególnie tym kryminalnym). Nie zawiedziecie się!

… nie wierzę, że to napisałem… 🙂


0 Komentarzy

Dodaj komentarz