Od małego interesowałem się sportem w każdym wydaniu, przez co mimowolnie trafiałem często na przeróżne portale na ich temat. Z początku chłonąłem każde słowo jak głupi i dopiero po paru latach zacząłem zwracać uwagę na to, o czym i w jaki sposób piszą.

Przeżyłem szok.

Moim ulubionym pod względem różnych gaf i absolutnie bezsensownych artykułów jest strona sport.pl, na którą non stop wchodzę, choćby dlatego, że to najbardziej intuicyjny adres jaki można wpisać w przeglądarce. I jak wygląda taki przegląd informacji? Ostatnio przykładowo zainteresowałem się Hubertem Hurkaczem, który osiąga niesamowite wyniki w tenisie, między innymi pokonując Dominica Thiema, który wygrał poprzednie zawody. I żeby coś się o tym dowiedzieć musiałem przejść długą drogę przeglądając artykuły o tym jak Polacy pożegnali trenera skoczków, jak on im się nie odwdzięczył, co teraz będzie, o nowym trenerze, jak nowy trener wpadł w oko PZN. I żeby nie było, to nie jeden artykuł, po każdym przecinku wymieniłem kolejny jaki był na głównej stronie. Następnie jeszcze jeden o Ryoyu Kobayashim i o tym jaki ma samochód i telefon w złotym etui, no i trafiłem. Tytuł? Hurkacz odpadł z zawodnikiem, który dostał się z kwalifikacji. Po tym, jak po raz drugi z rzędu dotarł do czołówki w największych turniejach na świecie, po wielu fenomenalnych meczach znika ze strony, choć właściwie ani przez moment nie zagościł na niej na dłużej. A szkoda, bo wydaje mi się, że fajnie by było, gdyby więcej osób o nim usłyszało. Ale widocznie mamy większe priorytety na takich stronach

O tym jak gra Bayern Monachium:

O tym jak piątek strzelił kolejnego gola (super sprawa, ale 5 artykułów osobnych na ten temat to chyba za dużo?)

Czy co najważniejsze rozwiązanie wszystkich problemów naszej reprezentacji <3

Mam wrażenie że też mógłbym być świetnym dziennikarzem sportowym. Powiem więcej, może nawet poszłoby mi lepiej, bo te strzałki na trzecim zdjęciu to potrafiłbym ich więcej wcisnąć. I jakieś kółko które pokazałoby jak blisko sędzia stoi Łotewskiego gracza. Może jakbym jeszcze trochę nad tym posiedział, to i nie byłoby tylko jednego koloru, ale gradient fioletowo-zielony! Albo różowo-czerwony! Dałbym sobie radę!

Ale czy widziałem mecz, żeby wiedzieć o czym piszę?

Nie, ale po co? Przecież ogarniam Painta 😛


Dodaj komentarz