Frajer 1

 Nigdy nie interesowałem się sportami motorowymi. Żużel, NASCAR, rajdy przez las, wodę, pustynię, bagno, asfalt, podwórko sąsiada znajomego pana Leszka – miałem to gdzieś. to samo tyczyło się Formuły 1, która była dla mnie sportem dla bogatych, znudzonych życiem ludzi, którzy większość czasu spędzają grając w golfa na dachu jednego ze swoich wieżowców w Las Vegas czy gdziekolwiek indziej. Za Robertem Kubicą nie przepadałem, uważając, że jak nie wygrywa tych Więcej…

Recepta na języki

Choć nie uważam, że jestem głupi, to jest taka jedna rzecz, która sprawia, że czuję się jak totalny idiota. Zawsze i bez wyjątku. Jest też jednak małe światełko w tunelu nadziei, bo walczę, żeby to zmienić każdego dnia! O co chodzi? Oczywiście o języki. Nie o wszystkie i nie w każdej formie, niestety na moją niekorzyść chodzi o tą bardziej reprezentatywną formę – mówienie. Wyobraźcie sobie pierwszą historię: Wstajecie sobie Więcej…

Ísland vol. 1

  Dwa ostatnie tygodnie miałem szczęście spędzić w miejscu do którego zawsze chciałem pojechać i o którym do znudzenia pisałem na tym blogu – na Islandii. Wiedziałem, że będzie to przeżycie, które zmieni mój sposób myślenia i pokaże kulturę całkiem odmienną od tych, które poznałem w różnych krajach Europy do tej pory. Kraj w którym gęstość zaludnienia wynosi 3,2 osób na kilometr musi zaskoczyć swoją dzikością i odmiennością. Nie dam Więcej…

Mój pierwszy nawyk

Niech nie zmyli cię drogi czytelniku, ten nieco śmieszny tytuł. Sprawa jest dużo bardziej poważna. Dziś będzie tak bardziej kulinarnie, z tematem nawyków w tle. Każdy z was pewnie czytał nie raz, jaką siłę mają nawyki. O tym jak ważne jest wypracowanie ich w sobie. Każdy pewnie spotkał się z różnymi instrukcjami jak taki nawyk w sobie wyrobić. Od najczęstszego „powtarzaj codziennie przez 30 dni, a wejdzie ci to w Więcej…

Spikeball

Z racji tego że ostatnio czasu brak i dzieje się mnóstwo, będę pisał nieco krócej, jakbym zawsze pisał bardzo długo.  Chciałbym zapoznać was z jedna z moich ulubionych gier zespołowych, która nagradza za kreatywność, zręczność i komunikacje z partnerem z drużyny. Zabawa polega na tym, by odebrać piłę odbitą od trampoliny przez przeciwnika, rozegrać ją w maksymalnie 3 ruchach tak, by ostatnim, tak jak rywale wcześniej, trafić w siatkę tak, Więcej…

Cześć, jestem Arthas

Nie mogłem doczekać się już „mojego” poniedziałku i momentu w którym mogę śmiało powiedzieć, że chyba zaczynam się starzeć. Ale na początek zagadka: co sprawia, że podczas podróży samochodem musicie się zatrzymywać co godzinę, w mieszkaniu co jakiś czas trzeba posprzątać po sikach, a rano nie potrzebujecie budzika?

(więcej…)

Co nas śmieszy?

  Nasz humor zmienia się z dnia na dzień do tego stopnia, że czasem nas samych zaskakuje. Jestem osobą która lubi się śmiać, wygłupiać, czasem zrobić mniej lub bardziej śmieszny dowcip. Z tego też powodu dużą część jaką spędzam w internecie staram się znaleźć coś, co poprawi mi humor i mnie rozbawi. Ostatnio zrobiłem przegląd osób, kanałów, konkretnych filmów czy artykułów po które sięgałem najczęściej właśnie w takich sytuacjach i Więcej…

Jak zarobić 75 zł w 5 minut?

Tytuł trochę click bajtowy, ale co ja poradzę… Nie wiem jak Wy, ale jak mi ktoś powie, że mogę zarobić kilkadziesiąt złotych i się nie narobić, to cały ja zamieniam się momentalnie w słuch. Nazywajcie to jak chcecie, że chciwy, że student (już nie!), że ma parcie na kasę… Ale ja uważam, że jak jest okazja, to po prostu warto z niej skorzystać. Dlatego specjalnie z tej okazji, postanowiłem, że Więcej…

Strażnicy Teksasu

Od kiedy zacząłem studiować w Krakowie zostałem zmuszony do podróżowania komunikacją miejską. Teraz powoli staram się przerzucić na rower, ale jak wiadomo, nie zawsze się da. Przez te wiele godzin spędzonych w pociągu, autobusie, tramwajach, zauważyłem, jak dużo jest ciekawych zjawisk, które tam występują, z których większości nie rozumiem. Postaram się przedstawić dzisiaj najczęściej przeze mnie spotykane i bawiące mnie, które często zmuszają mnie do rozmyślania nad tym, w jakim Więcej…

Okolice Krakowa na rowerze

Mój rower. Nie ma przerzutek, hamulców tarczowych, owijek i innych bajerów. Ma za to siodełko i miejsce na bidon co wystarcza, żeby zapuścić się nim gdzieś dalej niż tylko załatwianie spraw na mieście. Kiedy wpadłem na ten pomysł, zacząłem szukać w internecie jakiś sprawdzonych tras na ok. 50-100 kilometrów, które byłyby malownicze, a do tego jak najbardziej przyjazne rowerzystom. Okazało się, że nie jest to wcale taka prosta sprawa! Dlatego Więcej…